Suche łzy
Jest takie przekonanie, że łzy rozbrajają. Że kiedy ktoś zacznie płakać, świat mięknie, a przemoc traci zainteresowanie. Tyle że nie zawsze. Czasem płacz jest dokładnie tym, na co przemoc czeka. Potwierdzeniem. Nagrodą. Dowodem skuteczności. Dlatego niektórzy wybierają milczenie, by nie dać jej satysfakcji. Zaciskają szczękę i przełykają łzy... Płaczą w sobie, utrzymując spokój, który wcale nie jest spokojem. Jednak ta strategia bywa kosztowna. Brak reakcji potrafi drażnić przemoc bardziej niż krzyk. Nie daje satysfakcji i wzmaga jeszcze większe żądze... Mijają lata i zaczyna rodzić się iluzja - odwet. Przekonanie, że wyrównanie rachunków coś zamknie. Że przywróci porządek, sprawiedliwość... Ale nie przywraca. Najczęściej tylko przedłuża historię... Teraz to Ty nosisz w sobie agresję wobec świata, który potraktował Cię tak okrutnie. I znów mijają długie lata. Dopiero z dystansu widać, że przemoc rzadko bierze się z siły, że ona też była ofiarą, że czuła bezradność. Cierpiała przez swoje nieprzeżyte traumy, tak jak Ty teraz. A Ty cały czas próbujesz wyzwolić się z jej objęć, by poczuć spokój i wolność umysłu. I w końcu przychodzi moment, w którym nie trzeba już walczyć. Wkracza zrozumienie, które nie jest zgodą, i wybaczenie, ale nie zapomnienie... Podejmujesz decyzję, by nie nieść dalej cudzej przemocy. I wtedy po raz pierwszy człowiek oddycha naprawdę swobodnie.
Komentarze
Prześlij komentarz