Zima 1978/ 79

 No i zaczął padać śnieg tu i tam… wszędzie, tylko nie u mnie. A ja co roku, gdy zaczyna sypać wracam wspomniami do zimy z 1978 roku. Nazwano ją wówczas zimą stulecia nie bez powodu. Sparaliżowała cały kraj. Miałam wtedy osiem lat i chodziłam do pierwszej klasy. I pamiętam dokładnie tamten poranek, kiedy drzwi nie chciały się otworzyć. Śnieg padał nieprzerwanie całą noc i przykrył białą pierzyną wszystko po uszy. Zatrzymał tramwaje i autobusy. Zasypał drogi i chodniki.  A świat - nie mając innego wyjścia - musiał zwolnić. Pamiętam tunele wycięte w zaspach, którymi szłam z mamą i innymi ludźmi, jakby ktoś narysował nam drogę do innej rzeczywistości. Było magicznie. Dorośli oczywiście nie podzielali naszego dziecięcego entuzjazmu. Dziś to rozumiem: przerwy w dostawie prądu, sparaliżowana kolej i komunikacja miejska, odwołane loty… Ale dla ośmiolatki to była zima-marzenie. Góra śniegu na podwórku, którą tata usypał, sanki zjeżdżające szybciej niż zdrowy rozsądek i - co najważniejsze - zawieszone zajęcia szkolne na całe dwa tygodnie. I przyznam się Wam, że choć zdaję sobie sprawę z tego, co niesie ze sobą taka zima, to mimo wszystko chciałabym ją przeżyć jeszcze raz.❄️🛷⛸️☃️


...............................................

Komentarze