Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2026

Ch***wy facet

 My kobiety często narzekamy na facetów. Wytaykamy im to i owo. Ale kiedy pomyślę, że każdy z nich ma matkę - kobietę, to nachodzi mnie taka niewygodna myśl, że może czasem warto zastanowić się nie tylko nad tym, jacy są mężczyźni, ale też nad tym, jak my, kobiety, ich wychowujemy. Oczywiście, w wychowaniu synów uczestniczą też ojcowie. Tylko że ten facet też nie wziął się znikąd. To my go wybrałyśmy na ojca naszych dzieci. I to my zgodziłyśmy się na taki dom, taki układ, takie zasady albo ich brak. Rodzimy synów, wychowujemy ich, patrzymy, jak dorastają, a potem wypuszczamy ich w świat. Do pracy, do życia, do innych kobiet. I czasem ta inna kobieta dostaje dorosłego faceta, z którym - mówiąc delikatnie - naprawdę trudno żyć. Więc może zanim kolejny raz powiemy, że „faceci są tacy czy siacy”, warto zapytać trochę ciszej, ale uczciwie: kto ich tego nauczył?

Co by było, gdyby...

  Wszystko, co się w moim życiu do tej pory wydarzyło, zwyczajnie musiało się wydarzyć. Tak funkcjonuje świat. Jest przyczyna i jest skutek, i na odwrót. Wszystkie dobre rzeczy. Złe rzeczy. Te piękne i te trudne. Wszystko to w jakiś sposób mnie stworzyło. Wykreowało na taką, a nie inną. Czasami jednak człowiek się zastanawia: co by było, gdyby było inaczej? Gdyby rodzice byli inni. Na przykład bardziej czuli. Bardziej obecni. Bardziej świadomi. Gdyby było więcej rozmów, więcej delikatności, więcej przytulania i uwagi... Może wtedy lepiej bym się uczyła. Może byłabym bardziej szczęśliwa. Może skończyłabym inne szkoły. Może miałabym inny światopogląd. Może wybierałabym innych mężczyzn. Może inaczej wychowałabym dzieci. A może w ogóle bym ich nie miała... I tak można bez końca, bo każde „co by było, gdyby” otwiera następne. A potem kolejne. I jeszcze jedno... Tylko że na końcu tego całego gdybania zostaje jedna prosta myśl - że gdyby wszystko było inne, ja też byłabym inna. A właściwi...