Co by było, gdyby...

 Wszystko, co się w moim życiu do tej pory wydarzyło, zwyczajnie musiało się wydarzyć. Tak funkcjonuje świat. Jest przyczyna i jest skutek, i na odwrót. Wszystkie dobre rzeczy. Złe rzeczy. Te piękne i te trudne. Wszystko to w jakiś sposób mnie stworzyło. Wykreowało na taką, a nie inną. Czasami jednak człowiek się zastanawia: co by było, gdyby było inaczej? Gdyby rodzice byli inni. Na przykład bardziej czuli. Bardziej obecni. Bardziej świadomi. Gdyby było więcej rozmów, więcej delikatności, więcej przytulania i uwagi... Może wtedy lepiej bym się uczyła. Może byłabym bardziej szczęśliwa. Może skończyłabym inne szkoły. Może miałabym inny światopogląd. Może wybierałabym innych mężczyzn. Może inaczej wychowałabym dzieci. A może w ogóle bym ich nie miała... I tak można bez końca, bo każde „co by było, gdyby” otwiera następne. A potem kolejne. I jeszcze jedno... Tylko że na końcu tego całego gdybania zostaje jedna prosta myśl - że gdyby wszystko było inne, ja też byłabym inna. A właściwie nie byłoby mnie, tylko ktoś inny, kto może nawet nie lubiłby takich jak ja teraz...

A ja jestem dumna z tego, jaka jestem, i lubię siebie. Hmm... 🤔

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Świąteczne porządki...

NIE zatrzymuje na granicy

Nie każdy słyszy ciszę