NIE zatrzymuje na granicy

 A jeśli problemem nie jest to, że ktoś przekracza nasze granice, tylko że my nigdy ich nie nazwaliśmy? 

Słowo „nie” w dorosłym życiu wcale nie przychodzi tak łatwo. Mimo że to jedno z pierwszych słów, które poznajemy. Zauważyłam, że jako dorośli często mamy z nim problem. Mówimy „tak”, kiedy w środku wszystko krzyczy „nie”. Z grzeczności, z przyzwyczajenia, a może ze strachu, że kogoś zawiedziemy albo popsujemy relację. To „nie” w dorosłym świecie rzadko dotyczy drobnych spraw. Częściej stosunków między ludźmi, granicy, po której ktoś wchodzi trochę za daleko. „Nie” jest trudne. Niewygodne. Wypowiedziane na głos może dużo zmienić.

I właśnie dlatego tak często je przemilczamy z obawy o konsekwencje. A potem mamy poczucie, że ktoś przekroczył nasze granice,których tak naprawdę nigdy nie postawiliśmy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Świąteczne porządki...

Nie każdy słyszy ciszę