Anioł nielot

 Człowiek potrafi bardzo długo żyć w iluzji, czasem nawet całkiem wygodnej. I czuć się szczęśliwy i spełniony, dumny z tego, co wydaje mu się, że osiągnął. Myśli sobie: jestem aniołem, jestem szczęśliwy, jestem ponad tym, co przyziemne, osiągnąłem więcej niż inni, naprawdę kocham i jestem kochany. Latałam kiedyś w tej iluzji.

Budujemy wtedy życie, które powinno działać, dopasowujemy do niego obrazy, myśli i wyobrażenia, uczymy się w nim poruszać, fruwać, unosić i bierzemy to wszystko za prawdę. Ale nasz umysł nie daje się oszukać – zaczyna widzieć rysy i pęknięcia, a nam coraz trudniej udawać, że ich nie ma. Nagle okazuje się, że to nasze życie było bardziej wymyślone niż przeżyte, że wszystko w nim zgadzało się tylko dlatego, że bardzo tego chcieliśmy, podczas gdy z zewnątrz wyglądało zupełnie inaczej.
I wtedy twardo stajesz na ziemi, wiedząc już, że to, co było zbudowane, okazało się nie do zamieszkania, że iluzja się nie sprawdziła i nie uniosła prawdy.
A ja...?  Dalej jestem aniołem, tyle że nielotem. I dopiero teraz, po latach, żyję naprawdę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Świąteczne porządki...

NIE zatrzymuje na granicy

Nie każdy słyszy ciszę