Dzień po...

 Często myślimy, że najbardziej męczy nas codzienność. Jej rutyna.Te same dni, to samo tempo i te same sprawy, które nie wzbudzają emocji. A potem przychodzą święta.  Pełne spotkań,  i rozmów przy różnych stołach z mnóstwem dolanej herbaty i obecności, która wypełnia czas od brzegu do brzegu. I dopiero kiedy to wszystko się kończy i wracamy do swojej zwykłej codzienności, czujemy, że za nią zatęskniliśmy. Za tym, co znajome. Za swoim rytmem. Za codziennością, na którą zwykle narzekamy, a która jest nam tak bardzo potrzebna. Bo to ona porządkuje dzień, uspokaja myśli, pozwala wrócić do siebie. I daje poczucie, że jesteśmy na swoim miejscu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Świąteczne porządki...

NIE zatrzymuje na granicy

Nie każdy słyszy ciszę