i wszyscy przez chwilę jesteśmy lepsi...

 Jestem osobą niewierzącą, ale nie przeszkadza mi to obchodzić Świąt Bożego Narodzenia.

W tym czasie świat jakby na chwilę zwalnia.
Ludzie składają życzenia, patrzą na siebie uważniej, a w powietrzu unosi się coś łagodnego. Lubię czas przygotowań.
Zapach zielonej choinki, szklane bombki, w których tańczą światełka, i dom, który nagle wygląda jak z bajki.
W kuchni pachnie bigosem i piernikiem – zapachami, które pamiętają więcej niż my sami. Nie musimy wierzyć w cuda, żeby usiąść razem przy stole.
Dla mnie Święta są tradycją.
Choinka, kolędy, życzenia – z serca, z pokolenia na pokolenie. Nie wierzę w cuda.
A jednak co roku, gdy zapalają się światełka na choince,
mam wrażenie, że na chwilę wszyscy stajemy się lepsi. Potem światła gasną, bombki wracają do pudełek i wszystko znowu robi się takie, jakie było.
Ale nie musi tak być....

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Świąteczne porządki...

NIE zatrzymuje na granicy

Nie każdy słyszy ciszę