Kiedy świat się przytula

 Są takie momenty w roku, kiedy świat umiera z nadmiaru bliskości. I właśnie weszliśmy w jeden z nich. Wszędzie ktoś kogoś obejmuje. Ktoś komuś przypomina, jak ważna jest rodzina. Jak bardzo warto być razem. A ja przyglądam się temu z boku. Bo z perspektywy widać więcej. Wiem, że pośród tego wszystkiego są też ludzie, którzy nie mają tej samej mapy, by na siebie trafić. I nie dlatego, że nie chcą. Lecz dlatego, że nie wszystko da się poskładać. Nie wszystko w ich życiu potoczyło się tak, jak powinno. Można mieć w życiu miłość. Można mieć dom. Można się śmiać, cieszyć, funkcjonować. A mimo to nosić w sobie miejsce, które wciąż na kogoś czeka. Chodzi o te przerwane historie. Nieopowiedziane do końca. O relacje, które się zgubiły. I o zdania, których nie zdążyliśmy powiedzieć. Nie każdy smutek widać. Nie każdy brak ma imię. Choć mój ma. Jest ból, który przychodzi właśnie wtedy, gdy wszyscy mówią o szczęściu z bycia razem. I właśnie wtedy, kiedy wszechobecna miłość przelewa się przez świat, boli najmocniej.

                         


                                    Z dedykacją dla 

                         jednej z moich miłości... 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Świąteczne porządki...

NIE zatrzymuje na granicy

Nie każdy słyszy ciszę