Nie chcę...
Czy dziecko ma prawo nie chcieć?
W okresie przedświątecznym Instagram zamienił się w poradnik dla rodziców. Między piernikami i choinkami pojawiał się ten sam przekaz: że dziecko nie musi. Nie musi siedzieć przy stole, jeśli nie chce. Nie musi całować cioci. Nie musi dziękować Mikołajowi za prezent. Bo ma prawo do granic. Bo uczymy je mówić „nie”. I trudno się z tym nie zgodzić. A jednak im dłużej o tym myślę, tym częściej mam wrażenie, że ten przekaz zamieniono w hasło, które łatwo zrozumieć zbyt dosłownie. Zaczynam się zastanawiać, gdzie kończy się słuchanie dziecka, a zaczyna oddawanie mu sterów. Gdzie szacunek do emocji zamienia się w brak jasnych zasad po stronie dorosłych i brak decyzji. Myślę, że zapominamy o tym, że dziecko nie jest istotą, która zawsze wie, co jest dla niego dobre. Dziecko czuje – intensywnie, chwilowo, prawdziwie. I właśnie dlatego potrzebuje dorosłego, który te emocje potrafi pomieścić, ale nie przerzuca na dziecko ciężaru decydowania. Bo świat nie zawsze jest „na tak” i nie wszystko podlega negocjacji. I nie chodzi tu o przymus. Chodzi o coś innego. O to, żeby dziecko chciało usiąść przy stole, bo przy stole jest ciepło i wspólnie. Żeby chciało przytulić ciocię, bo ta bliskość jest naturalna. Żeby chciało powiedzieć „dziękuję”, bo rozumie gest, a nie dlatego, że ktoś je do tego zmusza. Granice są ważne. Bardzo. Ale obok granic istnieje jeszcze kompromis i nauka życia wśród innych ludzi.Może więc pytanie nie brzmi: czy dziecko ma prawo powiedzieć „ nie chcę ”. Może ważniejsze jest inne: czy my, dorośli, potrafimy stworzyć taki świat, w którym dziecko częściej chce powiedzieć „ chcę ”.
Komentarze
Prześlij komentarz