Ładna starość

Ostatnio mam wrażenie, że świat bardzo chce mi powiedzieć, co powinnam czuć wobec starości. Albo ją afirmuję, albo coś jest ze mną nie tak. Jeśli nie zachwyca mnie starzenie - mam problem z samoakceptacją. Jeśli chcę je choć trochę zatrzymać - ulegam presji wiecznej młodości i też mam problem z akceptacją. Jakby nie istniała trzecia możliwość: że po prostu mam własne zdanie.

Dziś dużo mówi się o godnym starzeniu, o naturalności, o sile siwych włosów - jakby starość wreszcie doczekała się własnej kampanii wizerunkowej. I dobrze. Tylko że wystarczy powiedzieć kobiecie, która tę starość afirmuje, że wygląda staro - i nagle robi się niezręcznie. To już boli. To już obraża. Jakby starość była w porządku tylko wtedy, gdy nie słychać jej w słowach. „Młodo” jest komplementem. Czy „staro” też nie powinno nim być dla zwolenników starości - godnej, naturalnej?

Widzę, że trudno nam przyjąć jedną prostą prawdę: nie można się zestarzeć i nie wyglądać staro.
I dlatego starość mi się nie podo

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Świąteczne porządki...

NIE zatrzymuje na granicy

Nie każdy słyszy ciszę