" BEZMYŚLNOŚĆ "

 Kiedy pierwszy raz usłyszałam diagnozę, świat na chwilę się zatrzymał. Pojawił się strach pomieszany ze smutkiem, w głowie chaos. Wiedziałam, że muszę się wyciszyć, bo inaczej zwariuję. Wtedy przypomniałam sobie o książce „Potęga podświadomości”, którą dostałam lata temu w prezencie. Znalazłam w niej rozdział o zdrowiu - o tym, jak podświadomość potrafi wpływać na mózg i sygnały wysyłane do ciała. Przypomniałam sobie też historie o mnichach z Tybetu, którzy siłą własnej woli, potrafili ponoć zatrzymać na krótką chwilę akcję serca. Czy tak było w rzeczywistości? Nie wiem. Ale bardzo potrzebowałam  wiary w to, że własnymi myślami mogę wpłynąć na chorobę, a właściwie - na zdrowie. I tak zaczęła się moja przygoda z pracą nad podświadomością. Dziś, na szczęście, nie ma już w tym walki o życie. Został relaks i ciekawość, jak bardzo można wyciszyć głowę. Najbardziej pociąga mnie stan „bezmyślności” - niemal niemożliwy, a jednak wciąż kuszący. Ciągle podejmuje próby osiągnięcia go. Ale to trudne, bo umysł nawet wtedy, gdy nie myśli o niczym, myśli o tym, że właśnie nie myśli o niczym. Czasem jednak udaje mi się, choć na chwilę, otrzeć o ten stan. Pomagają mi w tym afirmacje, mantra i autohipnoza. A przde wszystkim  ciągła praca nad własnymi myślami. Polecam spróbować każdemu - to naprawdę ogromny relaks i wyciszenie głowy. 

Mówi się: „Jestem tym, co myślę”.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Świąteczne porządki...

NIE zatrzymuje na granicy

Nie każdy słyszy ciszę