Hejt

 Wiem, że o hejcie mówiłam już kilka razy, ale ten temat ciągle wraca. Na Instagramie spotykam ludzi, którzy zrobili dużo, do czegoś doszli, sprawiają wrażenie silnych i poukładanych. A potem wystarczy jeden komentarz. Jedno zdanie od kogoś obcego – i nagle wszystko pęka na oczach innych. Bo hejt nie obnaża tylko tego, który hejtuje. Bardzo często obnaża też tego, który na niego reaguje. Hejt nie zaczyna się od prawdy. To potrzeba kogoś, kto nie radzi sobie z własnymi emocjami i szuka miejsca, żeby je wyładować. Nie chodzi o rozmowę ani o argumenty. Chodzi o reakcję. Dlatego największą przewagą nie jest riposta, tylko przemilczenie, mimo że mamy nieodpartą chęć odpowiedzieć. I to tak, żeby mu w pięty poszło. Człowieka, który zna swoją wartość i swoje miejsce, hejt nie powinien zatrzymywać. Jeśli zatrzymuje – to tylko dlatego, że gdzieś coś jeszcze boli. 

A skoro już boli, to może warto to zobaczyć i domknąć – żeby następnym razem ktoś obcy nie miał tam już dostępu.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Świąteczne porządki...

NIE zatrzymuje na granicy

Nie każdy słyszy ciszę