Mięsożerca
Jakiś czas temu byłam na wsi, w pewnym obejściu ludzkim. Głaskałam świnki i króliczki, podziwiałam konie i gołębie, przyglądałam się kurom i brałam na ręce małe kurczaczki... i cały czas myślałam o tym, że choć teraz je głaszczę i podziwiam, to jestem też potencjalnym zjadaczem ich mięsa. Tak, jem mięso i szanuje zwierzęta – i te dwie rzeczy w mojej głowie godzą się. Jestem częścią świata przyrody, w której inni mogą być pokarmem dla mnie ale i ja mogę być zjedzona. Jednak jako człowiek mam przewagę – należę do gatunku naczelnych, którzy nauczyli się hodować zwierzęta, kształtować ich życie i ograniczać im swobodę. Kiedy mówię, że lubię zwierzęta, mam na myśli przede wszystkim szacunek. Szanuję świat przyrody – zwierzęt i roślin. Nie chcę niepotrzebnej śmierci ani niszczenia przyrody w szerokim tego znaczeniu. Nie z każdym zwierzęciem wiążę się emocjonalnie – emocjonalnie związana jestem z moim psem, którego kocham. Z innymi zwierzętami nie mam takiej więzi, ale je szanuję, współczuję gdy dzieje się im krzywda i staram się pomagać. Dla mnie jedzenie mięsa jest naturalne, pod warunkiem, że odbywa się w sposób świadomy i odpowiedzialny. Hodowle prowadzone niehumanitarnie, cierpienie zwierząt czy marnowanie mięsa – to jest to, co mnie wkurwia do bólu.
Myśle, że można jeść mięso i szanować zwierzęta ale musi się to odbywać przy poszanowaniu ich życia i śmierci.
Komentarze
Prześlij komentarz