''Pełna Vat''

 Ludzie są pełni wad. Ja jestem pełna wad. Wszyscy – bez wyjątku – jesteśmy pełni wad. Różnica polega tylko na tym, co dla kogo jest wadą, a co jeszcze mieści się w granicach bliskości, w tym, co czujemy i co jesteśmy w stanie zaakceptować. Im dłużej żyję – a żyję już długo – tym wyraźniej widzę, że ta granica nie jest w drugim człowieku. Ona nie jest nawet stała. Jest jest płynna i jest we mnie, w nas. To ja decyduję, co potrafię unieść, a z czym nie chcę się już szarpać. Dlatego nie z wszystkimi jest nam dobrze i nie z wszystkimi jest nam po drodze. I nie dlatego, że ktoś jest „nie dość”, że jest zły i niedobry. Po prostu nie wszystkie wady są dla nas do przyjęcia, choć dla drugiego człowieka już mogą być. To, co mi nie pasuje, komuś innemu wcale nie musi przeszkadzać. I to warto uszanować – w sobie, że czegoś nie chcę, i w drugim człowieku, że nie potrafi inaczej. A potem podjąć decyzję, czy idziemy razem dalej, czy zwyczajnie nie jest nam po drodze.

Jesteśmy różni i mamy do tego prawo.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Świąteczne porządki...

NIE zatrzymuje na granicy

Nie każdy słyszy ciszę