Realizm

 Podobno realizm jest niebezpieczny dla młodych. Podobno gasi marzenia. I podobno najlepiej trzymać go na dystans – przynajmniej do trzydziestki. Z takim przekazem zetknęłam się jakiś czas temu. Gdzieś, u kogoś, na profilu. Nie było to powiedziane wprost. Raczej rzucone mimochodem, jak coś oczywistego. Jakby realizm był tym, który psuje zabawę, odbiera lekkość i którego lepiej nie zapraszać zbyt wcześnie. I przez chwilę nawet to rozumiałam. Pomyślałam: pewnie. Racja. Przecież młodość rządzi się swoimi prawami. Lubi skróty. Lubi wizję bez rachunku. Lubi świat, w którym efekt końcowy pojawia się szybciej niż pytanie „jakim kosztem”. Tyle że im dłużej o tym myślę, tym wyraźniej widzę, że świat, w którym dziś dorasta młody człowiek, jest światem pełnym pułapek. To świat w wersji gotowej. Scrollujesz i masz finał. Bez drogi. Bez ceny. Bez konsekwencji. Bez porażek i rozczarowań. To może dawać złudzenie, że wszystko jest proste i na wyciągnięcie ręki. A co najważniejsze – bez jakiegokolwiek ryzyka. Tylko czysty efekt końcowy, nazwany sukcesem.

Myślę, że rozczarowanie może być dla nich bardzo bolesne...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Świąteczne porządki...

NIE zatrzymuje na granicy

Nie każdy słyszy ciszę