Bezczelne nie wiem
Kochana nie wiem, czemu tak powiedziałam, a czemu skłamałam to już w ogóle nie wiem. Ojej, wybacz ale kompletnie nie wiem, czemu tak zrobiłam. Wybacz, ale naprawdę nie wiem, dlaczego tak o tobie mówiłam. Sama nie wiem, dlaczego tak pomyślałam.
Tych zdań jest dużo więcej i w rozmowach padają zaskakująco często. Mnie takie odpowiedzi doprowadzają do szału. Jak nie wiesz...?! Za każdym razem, kiedy je słyszę, mam jedną myśl: jak można nie wiedzieć? Przecież kiedy coś robimy, mówimy albo myślimy, zawsze jest tego przyczyna. Dla mnie to chowanie się za słowem, które ma zamknąć temat. „Nie wiem” jest zwyczajnym kłamstwem. Pod tym zwrotem często kryje się niewygodna, może wstydliwa, może trudna do nazwania, ale prawdziwa przyczyna naszego postępowania. „Nie wiem” pozwala jej nie wypowiedzieć. Jest jak drzwi zatrzaśnięte przed nosem. I nagle nie trzeba się tłumaczyć. Nie trzeba niczego nazywać. Wystarczy powiedzieć: nie wiem. I rozmowa się kończy. Bo z niewiedzą się nie dyskutuje. I zostajesz bez odpowiedzi. Choć odpowiedź właśnie padła. „Nie wiem”.
Komentarze
Prześlij komentarz