Walentynki

 Walentynki. Jedni je wyśmiewają, inni czekają na nie jak na małe święto. A ja sobie myślę, że ten dzień jest po prostu przypominajką. Bardzo potrzebną w świecie, który pędzi jak szalony nie wiadomo za czym i dokąd. W życiu, w którym wszystko jest pilniejsze od nas i naszej miłości. W codzienności, w której odkładamy bliskość na jutro, zaraz, kiedyś - a to „kiedyś” bardzo często w ogóle nie nadchodzi. Może więc ten jeden dzień w roku jest właśnie po to, żeby na chwilę się zatrzymać i przypomnieć sobie, że ciągle się kochamy. Że jesteśmy dla siebie bliscy. Że obok nas jest ktoś, kto jest z nami nie od święta, tylko od życia. I może nie ma sensu z tym walczyć. Może zamiast kręcić nosem, warto po prostu to wziąć. Serduszka, czekoladki, kolację gdzieś na mieście, lampkę wina, trochę śmiechu, trochę czułości. Bo przecież nie świętujemy daty. Świętujemy to, co mamy na co dzień, tylko tak często spychane na drugi plan. A jeśli coś jest dobre i niesie ze sobą dobre emocje, to naprawdę warto to celebrować. Nawet - a może właśnie najbardziej - w zwykły, lutowy dzień.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Świąteczne porządki...

NIE zatrzymuje na granicy

Nie każdy słyszy ciszę